Przejdź do treści
Naturalny kosmetyk

Skład INCI: lista, która wygląda obco, ale ma stałe reguły

Wykaz składników kosmetyku jest zapisany w nazewnictwie INCI — międzynarodowym systemie nazw stosowanym po to, żeby ten sam surowiec nazywał się tak samo w każdym kraju. Stąd łacina przy roślinach i angielski przy związkach chemicznych. Lista nie jest tłumaczona na język kraju sprzedaży właśnie dlatego, że jej sens polega na jednoznaczności, a nie na czytelności.

Dla kupującego oznacza to jedno: nie da się jej czytać jak zdania, ale da się ją czytać jak tabelę. Poniżej reguły, które tę tabelę porządkują.

Kolejność: od największej ilości do jednego procenta

Składniki wymienia się w kolejności malejącej według masy w momencie dodania do receptury. Zasada obowiązuje jednak tylko do pewnego progu: wszystko, czego w produkcie jest mniej niż jeden procent, może być wymienione w dowolnej kolejności po składnikach o zawartości powyżej procenta.

To sprawia, że lista dzieli się w praktyce na dwie części. Pierwsza mówi o strukturze produktu i jest wiarygodna co do proporcji. Druga jest workiem, w którym kolejność nie znaczy nic — i w którym producent może ustawić na początku ten składnik, który najlepiej brzmi w reklamie.

Granicy nikt na etykiecie nie zaznacza, ale zwykle da się ją oszacować. Wskazówką jest pojawienie się substancji, których z natury używa się w małych ilościach: konserwantów, regulatorów kwasowości, składników zapachowych, wyciągów roślinnych. Od miejsca, w którym zaczynają się takie pozycje, kolejność przestaje być argumentem.

Rośliny mają nazwy dwuczłonowe

Surowce roślinne zapisuje się nazwą botaniczną: rodzaj i gatunek, często z dopiskiem po angielsku, który mówi, jaka część rośliny i w jakiej postaci została użyta. Dlatego olej ze słonecznika pojawia się jako nazwa łacińska słonecznika z dopiskiem oznaczającym olej z nasion, a masło shea — jako nazwa botaniczna masłosza z dopiskiem oznaczającym masło.

Warto zwracać uwagę właśnie na ten dopisek, bo to on rozróżnia rzeczy bardzo od siebie odległe. Wyciąg to nie to samo co olej, a woda destylowana z rośliny to nie to samo co jej wyciąg. Ta sama roślina może wystąpić w składzie w kilku postaciach i każda z nich zachowuje się inaczej.

Zapach, barwniki i nano — trzy odstępstwa od reguły

Kompozycja zapachowa może być wpisana jednym słowem — „Parfum” w kosmetykach lub „Aroma” tam, gdzie chodzi o smak — bez rozbijania jej na poszczególne substancje. Od tej ogólnej zasady jest jednak wyjątek: składniki zapachowe uznane za alergeny kontaktowe muszą zostać wymienione z własnej nazwy, jeżeli ich zawartość przekracza określony próg. Lista takich substancji jest ustalona w załączniku do przepisów i była rozszerzana, więc jej aktualne brzmienie warto sprawdzać u źródła, a nie w cudzych zestawieniach.

Barwniki mogą być podane na końcu wykazu, po pozostałych składnikach, i często występują jako numery z oznaczeniem „CI”. W kosmetykach kolorowych sprzedawanych w wielu odcieniach dopuszcza się wymienienie wszystkich barwników użytych w całej serii z adnotacją, że produkt „może zawierać” — dlatego w jednej szmince lista barwników bywa dłuższa niż liczba barwników faktycznie w niej obecnych.

Składniki w postaci nanomateriałów muszą mieć przy nazwie dopisek w nawiasie wskazujący na tę postać. To informacja o formie fizycznej surowca, nie ocena — ale pozwala zauważyć, że ten sam składnik może występować w produktach w różnej postaci.

Cztery nieporozumienia, przez które skład czyta się źle

  • Długa nazwa nie oznacza nic złego. Nazewnictwo INCI jest opisowe, więc prosty cukier albo pochodna oleju roślinnego mogą mieć nazwę dłuższą i mniej sympatyczną niż substancja o zupełnie innym charakterze. Długość nazwy mówi o konwencji zapisu, nie o surowcu.

  • Słowo „alkohol” oznacza w tym nazewnictwie całą rodzinę związków. Ta sama końcówka pojawia się w nazwach substancji o działaniu wysuszającym i w nazwach woskowatych składników używanych do zagęszczania emulsji. Bez pełnej nazwy nie da się powiedzieć, o którą chodzi.

  • Słowo „kwas” też nie jest ostrzeżeniem. Kwasy w składach kosmetyków bywają regulatorami kwasowości dodawanymi w ilościach śladowych, a bywają składnikami aktywnymi — i znowu rozstrzyga pełna nazwa oraz miejsce na liście.

  • Ostatnie nieporozumienie dotyczy samego pojęcia „chemia”. Każdy składnik kosmetyku jest substancją chemiczną, niezależnie od pochodzenia, a produkt bez konserwacji nie jest produktem bezpieczniejszym — kosmetyki zawierające wodę wymagają zabezpieczenia przed rozwojem drobnoustrojów. Ocena składu polega na czytaniu, a nie na dzieleniu świata na dwie kategorie.

Trzy przejścia po etykiecie

Zamiast czytać listę od początku do końca, wygodniej przejść przez nią trzy razy, za każdym razem szukając czegoś innego.

  • Pierwsze przejście: pięć pierwszych pozycji. To one tworzą produkt. Jeżeli pierwsza jest woda, masz emulsję albo roztwór. Jeżeli pierwszy jest olej lub masło — produkt bezwodny. Jeżeli pierwsze pozycje to substancje myjące, to jest produkt myjący i tak należy go oceniać.

  • Drugie przejście: szukanie granicy jednego procenta i sprawdzenie, co znalazło się poniżej. Jeśli składnik, który jest bohaterem opisu na froncie, leży w tej części listy, front i tył opakowania mówią o dwóch różnych rzeczach.

  • Trzecie przejście: zapach, barwniki, wymienione z nazwy alergeny zapachowe i ostrzeżenia. To część istotna dla osób, które reagują na kosmetyki, i najłatwiejsza do pominięcia, bo znajduje się na samym końcu.

Co jeszcze musi być na opakowaniu

Skład to tylko jeden z obowiązkowych elementów. Poza nim na opakowaniu powinny znaleźć się między innymi: nazwa i adres osoby odpowiedzialnej za wprowadzenie produktu do obrotu, zawartość, informacja o trwałości, numer partii pozwalający zidentyfikować produkcję, funkcja produktu, jeżeli nie wynika z wyglądu, oraz ostrzeżenia dotyczące stosowania.

Trwałość zapisuje się na dwa sposoby. Symbol otwartego słoiczka z liczbą i literą „M” mówi, przez ile miesięcy od otwarcia produkt jest przeznaczony do użycia. Data minimalnej trwałości pojawia się tam, gdzie okres przydatności jest krótszy — wtedy przy dacie stoi odpowiedni symbol lub sformułowanie wskazujące, do kiedy produkt zachowuje właściwości.

Kiedy opakowanie jest zbyt małe, część informacji może być przeniesiona na dołączoną ulotkę, zawieszkę albo taśmę, a na opakowaniu pojawia się wtedy symbol dłoni wskazującej otwartą książkę. To nie jest luka w informacji, tylko odesłanie — warto po tę ulotkę sięgnąć zamiast ją wyrzucić razem z pudełkiem.

Kiedy etykieta nie wystarcza

Konsument ma prawo uzyskać od osoby odpowiedzialnej pewne informacje o produkcie, w tym o jego składzie jakościowym oraz o zgłoszonych działaniach niepożądanych. Adres i dane kontaktowe tej osoby są na opakowaniu właśnie po to, żeby dało się z tego prawa skorzystać. To najprostsza droga w sytuacji, w której etykieta jest niejasna albo deklaracja z frontu nie ma pokrycia w wykazie składników.

Jeżeli natomiast na opakowaniu jest znak certyfikatu, sprawdzenie wygląda inaczej i prowadzi do rejestru jednostki certyfikującej. Ten temat rozwija Certyfikaty i deklaracje.

Sprawdź, co obejmuje certyfikat naturalności

Przeczytaj o różnicy między naturalnym a organicznym